20 rzeczy, które nas denerwuje w środowisku aerialowym

Pamiętacie, jak jakiś czas temu w relacji na kanale Aerial Hoop Polska na Instagramie padło pytanie: co Was najbardziej wkurza w aerialach? Zaczęliście słać wiele odpowiedzi. Zebrałam je tutaj w formie jednej listy. Kiedy zadałam to pytanie w relacji, nie chodziło mi o to, żeby bić pianę albo narzekać dla samego narzekania. Raczej byłam ciekawa, co w naszym środowisku naprawdę nas uwiera, bo aeriale to przecież nie tylko piękne zdjęcia, progres i satysfakcja, ale też masa małych frustracji, o których zwykle się nie mówi.
I im więcej odpowiedzi od Was dostawałam, tym bardziej widziałam, że to nie jest lista hejtu, tylko coś zupełnie innego. Raczej taka wspólna przestrzeń doświadczeń. Trochę zmęczenia, trochę rozczarowań, ale też ogromna świadomość, jak ten sport wygląda od środka.
Może to właśnie w tym jest sens: że takie rozmowy nie dzielą, tylko łączą. Pokazują, że każdy z nas przechodzi przez podobne rzeczy: siniaki, presję, porównywanie się, walkę z własną głową i sprzętem. I że czasem zamiast udawać, że wszystko jest idealne, warto nazwać rzeczy po imieniu. Nie po to, żeby się nakręcać (:D w głowie mam od razu filmiki z turbo rotacją na kole i podpisem: nie nakręcaj się. Tymczasem ja:). Tylko żeby zobaczyć, co można zmienić, odpuścić albo po prostu lepiej zrozumieć.
Oto lista rzeczy, które nas wkurzają w aerialach:
- Rolki na Instagramie z niebezpiecznymi figurami i trikami bez wyjaśnienia technicznego
- Idealne combosy na IG, choć wiadomo, że były nagrywane kilkanaście razy, zanim wyszły
- Oglądanie jednej rolki po tysiąc razy, żeby zrozumieć, co tam się wydarzyło
- Szkoły, które w regulaminie mają „nie ponosimy odpowiedzialności”, a jednocześnie nie dbają o bezpieczeństwo i sprzęt
- Brak świadomości, że aerial to wymagający sport i technika jest podstawą (np. pomijanie basiców i wchodzenie od razu na wyższe poziomy)
- Brak systematycznego podejścia do nauki (chaotyczne skakanie między trikami bez fundamentów)
- Siniaki, otarcia i odciski od koła, od tejpów
- Porównywanie się i obserwowanie, że inni mają szybszy progres
- Brak doceniania prostych figur i nostalgia za czasami, kiedy cieszył każdy basic i setka zdjęć z jednego triku
- Przepełnione zajęcia i brak komfortu treningu
- Wysokie koszty treningów, sprzętu i openów
- Ograniczony dostęp do sprzętu na sali (po 3 osoby na koło)
- Problemy z gripem (pot, wilgoć, magnezja nie zawsze pomaga)
- Strach przed kontuzją, który blokuje progres
- Różne standardy nauczania między instruktorami i szkołami
- Ego w sali i klimat w stylu kto robi trudniejsze rzeczy
- Moda na aeriale, która czasem spłaszcza podejście do bezpieczeństwa i techniki brak cierpliwości u osób początkujących (chcą trudnych rzeczy od razu)
- Presja tworzenia contentu zamiast skupienia się na treningu
- Niedocenianie pracy nad siłą, skupienie tylko na figurach, nie na przygotowaniu fizycznym
- Nierealne oczekiwania, że progres powinien być szybki i liniowy
I tyle ode mnie (i od Was). Zbiera się z tego całkiem konkretna lista rzeczy, które potrafią wkurzyć w aerialach — od social mediów, przez podejście do treningu, aż po kwestie bezpieczeństwa i kultury w środowisku.
Ale jestem ciekawa, czy to już pełna lista, czy jednak coś jeszcze byście do tego dorzucili? Co Was najbardziej irytuje w aerialach, a nie pojawiło się tutaj?
